"Gdy przyjdzie Duch Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie" (J 15, 26).

Pięćdziesiątego dnia po swoim zmartwychwstaniu Pan Jezus zesłał Ducha Świętego na Maryję i Apostołów zgromadzonych w Wieczerniku, wypełniając tym samym swoją obietnicę

 W dniu Pięćdziesiątnicy Kościół, ożywiony Duchem Świętym, rozpoczyna przepowiadanie radosnej nowiny o zbawieniu wszystkim narodom.

Zielone Świątki, bo tak brzmi popularna nazwa dzisiejszej uroczystości, to jedno z najstarszych świąt Kościoła, obchodzone już w czasach apostolskich. Dzień ten posiadał wtedy praktycznie tę samą rangę, co uroczystość Paschy. W pierwszych wiekach w wigilię tego święta udzielano chrztu katechumenom. W średniowieczu istniał zwyczaj rzucania z sufitu kościoła, w trakcie odprawiania Mszy świętej, róż i innych kwiatów symbolizujących dary Ducha Świętego. W bazylikach i katedrach w czasie uroczystości wypuszczano z klatek gołębie: symbol Ducha Świętego.

Kościół przypomina, że Pięćdziesiątnica jest wypełnieniem i zakończeniem Świąt Paschalnych. Duch Święty - Nowe Życie w Chrystusie - był celem całej działalności Chrystusa. Zgodnie z obietnicą, po wywyższeniu Chrystusa na drzewie krzyża, gdy dostęp do Ojca został otwarty, a dziecięctwo Boże stało się rzeczywistością, posłany zostaje Duch Ojca i Syna, by prowadził dalej dzieło Jezusa.

Dzisiaj za pobożne, publiczne odmówienie całego hymnu: "O Stworzycielu Duchu, przyjdź..." można dostąpić odpustu zupełnego.

www.liturgia godzin.pl

Ks. Jan Twardowski o Duchu Świętym

Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku (J 15, 26-27) - tak powiedział Pan Jezus o Duchu Świętym.
Czasem zapominamy o tym, że mamy świadczyć o Jezusie i o tym, że ci, którzy na nas patrzą, powinni widzieć w nas ludzi żyjących Ewangelią świętą.
Kiedy indziej znów pamiętamy, że mamy świadczyć, ale wydaje się nam, że wszystko zależy od nas, od naszej świętości, od naszej modlitwy zależy nawrócenie drugiego człowieka, jego rozwój wewnętrzny; albo myślimy, że jesteśmy tak dobrzy, że nawracamy, albo tak źli, że odstraszamy ludzi.
Tymczasem Jezus powiedział do Apostołów: Duch Święty będzie świadczył o Mnie, a potem dopiero, na drugim miejscu wy będziecie świadczyć.
Przecież tak często mylimy się ucząc ludzi, prowadząc ich do Boga.
Duch Święty decyduje o wewnętrznym rozwoju człowieka. My nieraz nic nie rozumiemy, gdy tymczasem Bóg czeka na grzesznika bardzo długo i wcale się na niego nie gniewa, bo on musi przeżyć swoje piekło niewiary, czy piekło cierpienia.
* * *
Kto nagle budzi w nas uczucie żalu za grzechy?
Kto podpowiada, że trzeba rzucić wszystko i iść za Jezusem?
Kto budzi w nas święte powołanie?
Kto pomaga nam modlić się modlitwą większą od naszej modlitwy?
Kto sprawia, że na dnie naszej duszy nie ma zupełnej pustki, niesamowitych demonów, tysiąca masek, jakie stale przybieramy, lecz tęsknota za Bogiem, prawdą, miłością, która przeprowadza nawet przez śmierć?
Czy uświadamiamy sobie, że chociaż wciąż jakieś złe ręce szarpią nas i wylewają na nas pomyje, jest gdzieś, w głębi nas, przedziwna Moc? To Duch Święty, który nas niesie i wciąż przypomina Boga. Duch Święty, który modli się z nami i w naszej intencji.